|

Na czas nieokreślony zapominam o istnieniu tego bloga, a jeśli jego resztki w stanie rozkładu decyduję się pozostawić w Internecie, wypadałoby owe resztki przyozdobić w sposób taki, który nie wywoływałby odruchu wymiotnego związanego z odorem zgnilizmy. Resztkami owymi są zapisy z ostatnich trzech przeszło lat, w głównej mierze oddających stany mego umysłu, treść moich myśli, et caetera. Osoba, która natrafi na te resztki, może uznać, że ktoś dobrze lub źle pisał, Internet jednak pozwala na dużą anonimowość, dlatego też zanika dość istotny czynnik - nie to, jak pisał, ale kto pisał. W związku z powyższym pozwolę sobie na krótkie przedstawienie potencjalnym czytelnikom mojej osoby (wnętrze - vide tekst, fizjonomia - vide fotografia) z zachowaniem minimalnej prywatności i anonimowości, niekoniecznie tej gwarantowanej przez ustawę z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926).
Nazywam się Mariusz. Przyszedłem na świat w Białymstoku prawie dwie dekady temu. Chociaż pojawiają się w moim umyśle szczątkowe wspomnienia z wczesnego dzieciństwa, to za pierwszy dzień, jaki naprawdę pamiętam, uznaję moje piąte urodziny. W domu nie było lekko - dotknięci inwalidztwem rodzice niewiele zarabiali w zakładzie pracy chronionej, w którego hotelu robotniczym mieszkaliśmy, a polityka socjalna państwa na szczęście coraz mniej socjalistycznego nie była zadowalająca (niskie renty), ergo, kolokwialnie mówiąc, nie zawsze było co do garnka włożyć. Udawało się jednak jakoś przetrwać „od pierwszego do pierwszego”, a najważniejszym nie było to, czy mamy co zjeść, ale czy możemy to zjeść siedząc wspólnie przy jednym stole w zgodzie i pokoju. Ponoć nauczyłem się czytać w wieku niespełna czterech lat, gdy brat mój poszedł do klasy zerowej, ale nie wiem ile w tym prawdy, gdyż pierwszym zapamiętanym przeze mnie istotnym wydarzeniem w dość monotonnym, chociaż dzięki temu spokojnym żywocie, było moje pójście do szkoły podstawowej, co miało miejsce w roku 1994. W szkole starałem się sprostać narzucanym przez ciało pedagogiczne wymaganiom i wychodziło mi to nieźle, chociaż nigdy nie wyróżniałem się (i starałem się nie wyróżniać) na tle klasy, ani też żadnej grupy społecznej, do jakiej później dane mi było należeć. W zachowanym przez rodziców mych dokumencie czytamy co następuje:
Ocena opisowa ucznia
(dane personalne) klasa Id, rok szkolny 1994/95
A. ROZWÓJ POZNAWCZY
MÓWIENIE I CZYTANIE
- słucha i rozumie wypowiedzi nauczyciela i kolegów
- odpowiada na pytania nauczycieli i kolegów
- wypowiada się samorzutnie na różne tematy
- potrafi wyrazić swoje myśli i uczucia w rozmowie z nauczycielem i kolegami
- tworzy własne opowiadania bądź modyfikuje znane teksty
- potrafi opowiedzieć o wydarzeniach na podstawie historyjki obrazkowej oraz własnych doświadczeń i przeżyć
- potrafi przedstawić treść wysłuchanego wcześniej utworu literackiego
- potrafi wyrazić treść utworu plastycznie, muzycznie, ruchowo (ruchowo niekoniecznie - autor)
- wypowiada się pojedynczymi wyrazami, zwrotami, równoważnikami zdań, zdaniami pojedynczymi: nierozwiniętymi - rozwiniętymi; zdaniami złożonymi: współrzędnie - podrzędnie
CZYTANIE I PISANIE
-analizuje i syntetyzuje słuchowo i wzrokowo wyrazy
- czyta głoskując, sylabizując, pełnymi wyrazami i zdaniami
- czyta głośno ze zrozumieniem
- czyta cicho ze zrozumieniem
- potrafi wyrazić treść przeczytanego utworu w formie słownej, plastycznej, ruchowej (ruchowo niekoniecznie - autor)
- interesuje się książkami, lubi samodzielnie czytać
- potrafi odwzorować kształt liter i połączyć je w wyrazie
- przepisuje poprawnie wyrazy, zdania i krótkie teksty pisane i drukowane
- potrafi napisać wyrazy i zdania z pamięci i ze słuchu
- zapisuje układane samodzielnie zdania i wyrazy (podpisuje ilustracje)
- pisze wielozdaniowe teksty
UMIEJĘTNOŚCI MATEMATYCZNE
- rozpoznaje proste figury geometryczne i potrafi tworzyć z nich mozaiki
- potrafi policzyć elementy w zbiorze
- potrafi wskazać kolejność elementów
- potrafi zmierzyć długość za pomocąą dowolnie obranej jednostki
- potrafi zapisać cyfry odpowiadające poszczególnym liczbom w zakresie 10
- potrafi porównać wartości liczbowe i odpowiednio używać słów: mniej, więcej, tyle samo
- dodaje i odejmuje w zakresie 10, z przekroczeniem progu dziesiątkowego
- rozumie treść prostych zadań tekstowych
- samodzielnie rozwiązuje zadania tekstowe, stosuje różne sposoby rozwiązań
- układa proste zadania tekstowe
- zna dni tygodnia, nazwy miesięcy, pór roku, odczytuje godziny na zegarze
UMIEJĘTNOŚCI PRZYRODNICZO - GEOGRAFICZNE
- rozpoznaje rośliny i zwierzęta w najbliższym otoczeniu
- wie o znaczeniu wody, powietrza, światła i temperatury w rozwoju roślin
- potrafi opisać warunki życia niektórych zwierząt
- dostrzega zmiany w przyrodzie w różnych porach roku i ich wzajemne uwarunkowania
- potrafi określić charakterystyczne cechy krajobrazu własnej miejscowości
- hoduje w domu rośliny, zbiera okazy, opiekuje się psem (jakoś tego nie pamiętam - autor)
B. ROZWÓJ ARTYSTYCZNY
- potrafi wykonać pracę plastyczną na temat zaproponowany przez nauczyciela
- potrafi samodzielnie zaproponować temat pracy plastycznej
- poszukuje oryginalnych rozwiązań plastycznych
- potrafi opowiedzieć o własnej pracy plastycznej i o pracach kolegów
- potrafi zaśpiewać kilka piosenek
- gra na instrumentach perkusyjnych i flecie (tego również nie pamiętam - autor)
- potrafi zilustrować ruchem muzykę (j/w - autor)
- samodzielnie tworzy proste rytmy i melodie
- wykazuje uzdolnienia plastyczne, muzyczne
C. ROZWÓJ FIZYCZNY
- utrzymuje równowagę ciała (nie znam nikogo, kto uważałby to za większy wysiłek - autor)
- potrafi wykonać proste ćwiczenia gimnastyczne
- uczestniczy w zabawach rytmiczno - tanecznych (były integralną częścią zajęć wychowania fizycznego i także podlegały ocenie - autor)
- uczestniczy w zespołowych grach sportowych
- sprawny manualnie, zwinny, szybki, zręczny, ruchy skoordynowane
D. ROZWÓJ SPOŁECZNO - EMOCJONALNY
Relacje z rówieśnikami: przeszkadza innym dzieciom, unika kontaktu z kolegami, włącza się do zabaw, łatwo nawiązuje kontakt z kolegami, pomaga kolegom, organizuje zabawy dla rówieśników (to ostatnie jakoś niezbyt kojarzę - autor)
Relacje z nauczycielem: unika kontaktu z nauczycielem, odpowiada tylko wtedy, gdy nauczyciel zadaje pytania, łatwo nawiązuje kontakt z nauczycielem, zadaje pytania, opowiada o swoich doświadczeniach, inicjuje kontakt z nauczycielem (ostatnia cecha z tego zbioru stoi w jawnej sprzeczności z pierwszą podkreśloną - autor)
Charakterystyka ucznia: nieufny, zamknięty w sobie, nieśmiały, smutny, ufny, pogodny, wesoły, towarzyski, koleżeński
Szczególne uzdolnienia: brak
Edukacyjna sielanka trwała przez sześć lat, po czym przyszło mi, jako reprezentantowi drugiego z kolei rocznika objętego reformą oświaty, zmierzyć się z jednym z najbardziej chybionych i kosztownych (zarówno finansowo - więcej stanowisk dyrektorskich do opłacenia - jak i edukacyjnie) błędów w historii polskiej edukacji - gimnazjum. Jakkolwiek egzamin sprawnościowy do gimnazjum sportowego poszedł mi względnie łatwo i wychowanie fizyczne nigdy nie było przedmiotem, z jakim miałem problemy, to przetrwanie w gimnazjum nie było łatwe, bynajmniej nie ze względu na wymagania stawiane przez ciało pedagogiczne. Chodzi raczej o skupienie w jednym miejscu znacznej grupy osób przechodzących z okresu dziecięcego w okres młodzieńczy. Pojawiły się problemy wychowawcze w postaci bójek, prób samobójczych (dziś uważam je za głupotę), „pyskówek” z nauczycielami, ale także nietypowych dowcipów, na przykład wykonania szkolnej gazetki ściennej z okazji Dnia Kobiet, za materiały mając jedynie stos gazet erotycznych, czy też zagrania w szkolnym przedstawieniu pijaka z Małego księcia Antoine'a de Saint-Exupéry'ego będąc w pasującym do roli stanie upojenia alkoholowego. Skończyło się w dość przewidywalny sposób - gimnazjum sportowe nie podlegało rejonizacji, więc pod koniec czerwca 2001 roku przedstawicielstwo sprawowanej nade mną władzy rodzicielskiej w osobie mojej matki otrzymało kartę przeniesienia ucznia. W urzędowym rejonie właściwym dla mojego ówczesnego miejsca zamieszkania znajdowało się gimnazjum, które nie cieszyło się zbyt dobrą sławą, nie tyle ze względu na nauczycieli (chociaż matematyczkę czasem widywało się nietrzeźwą, zaś nauczyciela wychowania fizycznego czasem widywało się trzeźwego), co raczej ze względu na uczęszczającą tam młodzież, która nie byłaby taka zła, gdyby jedynie dzieliła nałóg części ciała pedagogicznego. W takiej to placówce oświatowej byłem nowym w drugiej klasie - średnio przyjemne wrażenie, zwłaszcza jeśli ktoś doświadczony błędami przeszłości (to jest przyczynami przeniesienia do innej szkoły) stara się unikać siłowych metod rozwiązywania konfliktów. Po drodze, chociaż - jak już wspomniałem - miało to miejsce w 2001 roku, rodzice dostali, obiecane jeszcze za czasów późnego Jabłońskiego lub wczesnego Jaruzelskiego, mieszkanie. Uwolniłem się częściowo od pozaszkolnych kontaktów z osobami, spośród których część odsiaduje teraz wyroki pozbawienia wolności za kradzieże, pobicia, czy też handel substancjami psychoaktywnymi (zaznaczam - nie oceniam i nie wartościuję), jednak na nowym (dosłownie nowym - podówczas mającym zaledwie dwa lata) osiedlu takich ludzi również nie zabrakło, co odbiło się także na moim żywocie, chociażby w postaci krótkiego epizodu z tak zwanymi miękkimi narkotykami. Nie zwracając uwagi na to całe zamieszanie ukończyłem najgorzej przeze mnie wspominany etap kształcenia i rozpoczęła się „przygoda” ze szkołą średnią (technikum), gdzie w końcu udało mi się jakoś odnaleźć po trzech latach braku poczucia jakiegokolwiek związku ze szkołą rozumianą zarówno jako placówka oświatowa, jak i ludzie kształcący się oraz pracujący w niej. Spory wkład w owo tworzenie związku miało uczestnictwo w takich przedsięwzięciach, jak radiowęzeł szkolny (trzyletnie członkostwo i pół roku bycia przewodniczącym), uczestnictwo w samorządzie szkolnym (zakończone po pierwszym semestrze w związku z otrzymaniem nagany dyrektora szkoły za pobicie), czy też nigdy nie sformalizowana grupa „od przedstawień i apeli” porzucona przeze mnie niespełna rok temu na rzecz rodzącego się właśnie koła teatralnego, które przekształciło się w nagrodzony trzecim miejscem na niedawnym (31 V - 1 VI 2007) Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Dzieci i Młodzieży FEST w Suwałkach. W szkole średniej zaczęły się we mnie kształtować także pewne poglądy związane ze stosunkiem do otaczającego nas świata. Dowiedziałem się poprzez kontakt z ludźmi określającymi się mianem anarchistów, że anarchia wcale nie jest tak ciekawa i pozytywna, jak się ją zwykło opisywać, dowiedziałem się także, że osoba, która określa siebie jako białego patriotę wcale nie musi być nazistą. Straciłem wiarę w ludzi - nie tylko w społeczności, ale także w jednostki. Około dwóch lat temu przypomniałem sobie o niegdyś tak przeze mnie szanowanych wartościach zwanych tradycyjnymi, parę miesięcy później skończył się kilkuletni etap życia bez Boga i jakby Boga nie było. Powoli zaczęły finalizować się procesy kształtujące mnie istniejącego w formie obecnej. I w ten sposób ukształtowany, istniejący zgodnie z podanym poniżej manifestem, stawałem naprzeciwko kolejnych problemów - niepowodzeń w relacjach damsko-męskich, zrozumienia, że znaczna część otaczających mnie osób to bezpoglądowa tłuszcza karmiona medialną papką, śmierci ojca, poważnych konfliktów w stosunkach na płaszczyźnie koleżeńskiej, na koniec - w zrozumieniu, że nie mogę zatrzymywać się myślami trzy lata temu, bo nie jestem takim człowiekiem, jakim wówczas byłem; że cały czas zachodzą we mnie zmiany, których nie tylko inni, ale i ja mam prawo nie rozumieć. Że panta rhei, a stałe są jedynie szczątki, martwe ciała. I w postaci szczątek, martwego ciała pozbawionego tchnienia życia, pozostawiam na czas nieokreślony ów blog. Jeśli komuś będzie się chciało to czytać - dziękuję za uwagę.
Dobranoc.
Ogień się jeszcze tli.
skomentuj (8)
|
|